Strona z tektami


Radio Katowice

Trójka OnLine

DYKTANDO 2001

Niestety, nie znam tekstu dyktanda 2002 - i nie wiem jak skontaktować się z organizatorami jeśli linki nie działają - a nie działają.

8 grudnia 2001
Czerwonego peugota 206 - główną nagrodę 10 ogólnopolskiego Dyktanda - wygrał 8 grudnia Marek Szopa z Gorzowa Wielkopolskiego. 27-letni Szopa, korektor tekstów niemieckojęzycznych nie zrobił ani jednego błędu w finałowym tekście.
Cztery zdania dyktowali po kolei: profesorowie Edward Polański, Jerzy Bralczyk, Walery Pisarek i Bogusław Dunaj.
"Bezbłędny" sukces Szopy to drugi taki przypadek w historii dyktanda.

Tekst finałowego dyktanda
Paręnaście staj od billboardu z reklamą Polskiego Koncernu Naftowego Orlen SA, tuż-tuż koło Głubczyc, barzanka zachwycała się wczesnoromantycznymi poezjami Novalisa, gdy niepostrzeżenie sfrunął owadożerny kobczyk, przysiadł na bufce, potem na mufce. (zdanie prof. Edwarda Polańskiego).
Może by chciał ten ultra-Azjata zatańczyć breakdance lub shimmy z hożą call-girl? (prof. Bogusław Dunaj)
Dwóch nietzscheańskich ciemięzców, pojąwszy rzecz opacznie, zarzuciło nieopatrznie drapiestwo dwu zwycięzcom i  dwóm zwyciężczyniom, każąc im za karę sczepić rozszczepiony szczep ze szczapą. (prof. Walery Pisarek)
Przybysz z Kioto, zjadłszy fondue i moroszki w "Karczmie Słupskiej" na środkowowschodniej Słowiańszczyźnie, przeglądał sczepione agrafka zdjęcia Pałacu Staszica i dzwonu Gratia Dei i słuchał w Radiu Zet reportażu o ekstraspecjalistach, którzy się zajmowali: jeden naprawą konsz, drugi wymianą kausz. (prof. Jerzy Bralczyk)

25 listopada godzina 11.00
W Górnośląskim Centrum Kultury 25 listopada o godzinie 11 odbyła się jubileuszowa, dziesiąta ogólnopolska klasówka z ortografii - Dyktando 2001. W tym roku tekst dyktanda, przygotowany przez profesora Bogusława Dunaja z Uniwersytetu Jagiellońskiego, przeczyta Tadeusz Sznuk.
Corocznie w konkursie biorą udział (aktywny!) specjalni goście. W tym roku gośćmi konkursu będą znani sportowcy i sprawozdawcy sportowi.
Przewodniczącym jury, jak co roku, będzie prof. Walery Pisarek, prezes honorowy Rady Języka Polskiego przy prezydium PAN. Razem z nim w jury zasiądą prof. Jerzy Bralczyk i prof. Edward Polański.
Najlepsi uczestnicy konkursu zakwalifikują się do finału. Odbędzie się on 8 grudnia w studiu Polskiego Radia w Katowicach. Nagrodą, oprócz tytułu Mistrza Polskiej Ortografii, jest samochód o wartości 35 tys. złotych. Wicemistrz(-yni) otrzyma 15 tys. złotych, a zdobywca trzeciego miejsca - 5 tys. złotych.
Uczestnikami konkursu Dyktando mogą być wyłącznie osoby, które skończyły 15 lat. Każdy kto chce wziąć udział w jubileuszowym Dyktandzie, powinien wysłać kupon zgłoszeniowy pod adresem organizatora konkursu - Radia Katowice.

Szczegółowe informacje: http://www.dyktando.radio.com.pl/



Radio Katowice

Trójka OnLine

DYKTANDO '99
www.radio.pl | dyktando 1999 | kontakt | regulamin

Strona (lokalnie) z tekstami dyktand.

DYKTANDO - NAJWIĘKSZA KLASÓWKA W POLSCE !
SOBOTA, 9 PAŹDZIERNIKA 1999
Górnośląskie Centrum Kultury w Katowicach

 

W samo południe rozpoczęło się dyktando. Prawie cztery tysiące osób, które chciał zmierzyć się z polską ortografią, pisze klasówkę w dwu grupach.

 

Profesor Jerzy Podracki, z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie przygotował dwa teksty dyktand o jednakowej trudności.

Oto pierwszy tekst 

Wyimki z diariusza wojażu: Marzenia i mrzonki

Jako niespełna pięcioipółletni brzdąc nie raz, nie dwa snułem marzenia o podróżach w nieznane krainy. Dziś, przyprószony co nieco siwizną nauczyciel polonista, mógłbym je sfinalizować. Niestety, improwizowane naprędce codwutygodniowe konsultacje z małżonką i córką jedynaczką okazywały się nazbyt nużące. Pierwsza z nich, na przemian rozpromieniona i roztrajkotana, chodząc wkoło stołu, powtarzała w kółko nieswoim głosem:

- Nie po to harowaliśmy w oświacie tyle lat, żeby teraz gdzie bądź, kiedy bądź, jak bądź i wszystko roztrwonić.

- Tak, tak – potakiwałem – hiperinflacja wprawdzie minęła, ale wskaźnik cen zmierzał wciąż wzwyż i wcale nie zamierza się zniżyć.

Jak by sfinansować wspólny wojaż? Za półdarmo niczego sensownego się nie dostanie. Całorocznych oszczędności – jakkolwiek by liczyć – na pewno nie wystarczy, gdyż superzarobków nie osiągała też nigdy moja żona, ekskierowniczka Szkoły Podstawowej nr [numer] 5 w Busku Zdroju.

Córuchna, zatrudniona także w budżetówce niemundurowej, tupnęła nóżką w upstrzonej cętkami ciżemce i powiedziała: - Niechżeż wujostwo spieniężą z pięć guldenów holenderskich albo sięgną do konta w Banku Śląskim SA.

- Niechby zapłacili z nami fifty-fifty – zaproponowałem półszeptem i trochę półżartem, żeby moja unurzana w miodzie pożądliwość nikogo nie użądliła.

 

Razem z publicznością dyktando pisali członkowie znanych polskich rodzin: Skrzeków, Karolaków, Ibiszów, Ogórków, Woy-Wojciechowskich, Dudków, Fajkowskich, Bojarskich, Koftów, Woźniaków, Jasińskich, Erisów i Damięckich a także Anna Nehrebecka i Iwo Byczewski.

Nad całością czuwało jury w składzie:
profesor Jerzy Podracki 
profesor Edward Polański
profesor Jerzy Bralczyk
profesor Walery Pisarek
Tekst drugiego dyktanda:

Wyimki z diariusza wojażu (2) Rozstrzygnięcie

Dokąd by jechać? Niech no by ktoś doradził. Wszakże nie sztuka dać się obłupić ze skóry i wyzuć się z bez mała ośmioipółletnich oszczędności. Jednak niepodobna już było wyrzec się hołubionego w marzeniach tournée. Zrazu zamierzaliśmy lecieć LOT-em do RFN-u, jednakże przeważył samochód i Sycylia.

Kompletując najpotrzebniejsze wyposażenie, przetrząsnęliśmy spichrze wujostwa, którzy słyną z chomikowania. Wygrzebaliśmy przewodnik Larousse’a sprzed wojny i stary dziewiętnastowieczny polski instruktarz. Współczesnego instruktażu nie poskąpili nam druhowie, nie najgrzeczniejsi, ale za to na poziomie zawodowstwa znający ojczyznę Niccola Machiavellego i gusty mafiosów. Kazali nam wziąć ze sobą fotooffsetowe odbitki paszportów.

Coczwartkowa średnioterminowa prognoza meteorologiczna nie była niepomyślna. Zamontowałem w peugeocie zestaw głośno mówiący dla telefonu komórkowego. Chciałem się raz-dwa spakować, więc obie panie wrzucały luzem do wozu mini- i midispódnice. Żeby uniknąć hipochondrii, upchnęliśmy w bagażniku żywności w bród, bo choć obżartuchami nie jesteśmy, nie dojadać nie zamierzaliśmy. W noc przed wyjazdem prześladowały mnie we śnie erynie, potem obskoczyły fauny, które wreszcie przegonił sam Cerber i Bachus z bachantkami. Na aluzje o cudzołóstwie żona stanęła w pąsach.

Na drodze wbrew prognozie mżyło, a niebo było niebieskawoszare. W półbrzasku minęliśmy Konstancin-Jeziornę, kierując się na południo-zachód, na Kraków Płaszów, a nadwiślańskie łęgi wyglądały, jakby się szadź [sadź] na nich osadziła.


     
Do półfinałów zakwalifikowały się 23 osoby. Wśród nich nie ma nikogo, kto zrobił więcej niż dwa błędy.
Tomasz Micorek z Kęt (Małopolskie) popełnił tylko jeden błąd - zapomniał o przecinku.
Najgorsza praca zawierała 35 błędów.
Mistrza ortografii poznamy 6 listopada 1999.

Uwaga: Strona jest mirrorem oryginalnej. Niestety linki oryginalnie :-) już nie działają.  
  k_sidor[x]czuk[@]poczta.onet.pl do góry  

Strona główna | Ciekawe teksty na różne tematy | Teksty o komputeryzacji prac biurowych | Skany rysunków
Horoskop druidów | Czasopismo Polityka